Wina przed wyjściem poza winnicę w której powstały, powinny przejść przez etap dojrzewania. W czasie tego procesu wino ulega przemianom, podczas których jego aromaty i smaki szlachetnieją, a wino staje się bogatsze i pełniejsze. Historycznie i tradycyjnie dojrzewanie powinno odbywać się w beczkach dębowych. Mają one taką zaletę, że powietrze (które wpływa na smak wina) dociera do wina w powolny sposób przez całą powierzchnię beczki. Beczka to również samo drewno tworzące ją. Wino przejmuje od tego drewna smaki i aromaty, których nie może przejąć od kadzi nierdzewnej, obojętnej smakowo i zapachowo. Jednak beczki są znacznie droższe od kadzi nierdzewnych. Winiarze wymyślili więc sposób łączący nowoczesne sterowanie produkcją, z efektami kontaktu wina z drewnem. Pomysł polega na dojrzewaniu wina w kadziach stalowych z dodatkiem wiórów lub klinów dębowych. Przez enologów czy sommelierów sposób ten uznawany jest za gorszy od dojrzewania w beczkach. Na przykład jeśli doda się do kadzi nadmierną ilość wiórów dębowych można próbować skrócić proces dojrzewania do kilku tygodni. Takie wino jeszcze nie jest dojrzałe, a już przesycone smakiem dębu, co powoduje dysonans w odczuwaniu smaku wina.
Analizując informacje o Terra Andina Cabernet Sauvignon Merlot można podejrzewać, że właśnie taki proces miał miejsce. Producent (firma z grupy Claro) deklaruje jawnie dojrzewanie w obecności dębu (czyli wiórów dębowych. Dla mnie wino mimo niezłej jakości wydaje się być nadmiernie waniliowe, mimo że jeszcze nie do końca dojrzałe. Ciekawe jak smakowałoby za kilka lat.
poniedziałek, 27 października 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)
