Szwajcaria jest krajem europejskim, leżącym między 2 krajami bardzo mocno kojarzonymi z winem i dwoma zupełnie zadowalająco, czyli między Francją i Włochami oraz Nimcami i Austrią. A mimo to szwajcarskie wino jest w Polsce rzadziej spotykanem rarytasem niż chińskie wino. Tak więc gdy zobaczyłem butelkę Gamaret La Cote Caves Cidis to natychmiast ją kupiłem i od razu wypiłem. I dobrze zrobiłem, bo zaraz po otworzeniu butelki wino było najlepsze. Im więcej czasu upływało tym słabsze się stawało, choć nie było to znaczące pogorszenie cech, a tylko nieznaczne.
Szwajcarskie wina są raczej mało znane poza granicami kraju. Z czerwonych win prym wiodą dôle i pinot noir z Wallis, a wśród białych – fendant z tego samego kantonu, chablais i lavaux (który jest jednocześnie nazwą tego regionu winiarskiego) znad Jeziora Genewskiego. Największe ośrodki winiarstwa w tym regionie to wioski Lutry, Villette, Cully, Calamin, Epesses, Dézaley, St Saphorin, Chardonne i Riex
Drugi ważny region to Wallis. Produkowane tu trunki – głównie wina białe – należą do najlepszych w kraju. Najbardziej znaną marką białego wina z tego regionu jest Fendant, wytrawny trunek o bogatym bukiecie, znakomicie nadający się do serów, ryb i miejscowych wędlin. Inne gatunki białego wina z Wallis również są wyśmienite. Najbardziej znane czerwone wino tego regionu to Dôle, produkowane z winogron Pinot Noir i Gamay. Wino to odznacza się pełnym bukietem i owocowym smakiem. Polecane jest do czerwonego mięsa, dziczyzny i sera.
Mimo wszystko szkoda, że w Polsce można wypić chińskie wina, a żeby wypić wina szwajcarskie trzeba jechać aż do Szwajcarii.
niedziela, 20 grudnia 2009
sobota, 12 września 2009
Szampan, nie szampan
Szampan (z franc. champagne, od vin de Champagne) jest to szczególny rodzaj wina musującego kojarzony ze świętowaniem i luksusem. Nazwę swą zawdzięcza Szampanii, regionowi w północno-wschodniej Francji, jedynemu miejscu jego produkcji oficjalnej produkcji. Dobrze znany w Polsce jest Piper Heidsieck Champagne Brut. Najdroższe szampany świata kosztują prawie 5000 euro za butelkę.
Dwutlenek węgla tworzy się w szampanie na skutek naturalnego procesu powtórnej fermentacji wina w butelkach. Do butelek nalewa się młode, lecz do końca przefermentowane i odfiltrowane wino, a następnie przechowuje się lekko pochylone w stronę korka butelki w piwnicach.
W odróżnieniu od szampana, którego nazwa została zastrzeżona w 1911 r., inne francuskie wina musujące produkowane metodą szampańską nazywane są "mousseux". Z kolei w Szampanii produkuje również wina o słabej mocy, które noszą inne nazwy: czerwone (Bouzy), białe (Coteaux champenois) lub różowe (rosé des Riceys). Jednak w tej historycznej prowincji produkuje się głównie wina białe musujące ze szczepów winogron chardonnay, pinot noir i pinot meunier, które nazywane są po prostu "szampanem", bez podawania szczegółów. Wina te uchodzą za doskonałe i dlatego są stosunkowo drogie.
Metoda powtórnego fermentowania wina w butelkach nazywana jest metodą szampańską i również jest zastrzeżona prawnie, dlatego w stosunku do innych win należy używać zwrotu metoda tradycyjna produkcji.
Cremant to wino musujące wytwarzane metodą tradycyjną - polecam Cremant d`Alsace Dopff Cuvee Julien Brut. Wiele osób mówi na to wino szampan, ale szampan to nazwa zarezerwowana dla wina robionego tą metodą w regionie Szampania czyli Champagne. Dokładnie taka samo niepoprawne jest używanie słowa szampan w stosunku do hiszpańskiego wina Cava, rosyjskiego Sowietskoje Igristoje (jeśli to jeszcze w ogóle jest wino), włoskiego Spumante czy niemieckiego Sekt. Coraz więcej jest też głosów, że określenie iż przy produkcji wina musującego (w innych regionach Francji poza Alzacją i Szampanią nazywanego vin mousseux) stosowano metodę szampańską jest zabronione. Należy mówić, że jest to wino musujące produkowane metodą tradycyjną. Czyli z fermentacją w butelkach. Ale cokolwiek nie powiedziałoby się o nazewnictwie wino które piłem smakuje jak prawdziwy szampan (a niektórzy twierdzą, że nawet lepiej), a na pewno jest od niego tańszy.
Dwutlenek węgla tworzy się w szampanie na skutek naturalnego procesu powtórnej fermentacji wina w butelkach. Do butelek nalewa się młode, lecz do końca przefermentowane i odfiltrowane wino, a następnie przechowuje się lekko pochylone w stronę korka butelki w piwnicach.
W odróżnieniu od szampana, którego nazwa została zastrzeżona w 1911 r., inne francuskie wina musujące produkowane metodą szampańską nazywane są "mousseux". Z kolei w Szampanii produkuje również wina o słabej mocy, które noszą inne nazwy: czerwone (Bouzy), białe (Coteaux champenois) lub różowe (rosé des Riceys). Jednak w tej historycznej prowincji produkuje się głównie wina białe musujące ze szczepów winogron chardonnay, pinot noir i pinot meunier, które nazywane są po prostu "szampanem", bez podawania szczegółów. Wina te uchodzą za doskonałe i dlatego są stosunkowo drogie.
Metoda powtórnego fermentowania wina w butelkach nazywana jest metodą szampańską i również jest zastrzeżona prawnie, dlatego w stosunku do innych win należy używać zwrotu metoda tradycyjna produkcji.
Cremant to wino musujące wytwarzane metodą tradycyjną - polecam Cremant d`Alsace Dopff Cuvee Julien Brut. Wiele osób mówi na to wino szampan, ale szampan to nazwa zarezerwowana dla wina robionego tą metodą w regionie Szampania czyli Champagne. Dokładnie taka samo niepoprawne jest używanie słowa szampan w stosunku do hiszpańskiego wina Cava, rosyjskiego Sowietskoje Igristoje (jeśli to jeszcze w ogóle jest wino), włoskiego Spumante czy niemieckiego Sekt. Coraz więcej jest też głosów, że określenie iż przy produkcji wina musującego (w innych regionach Francji poza Alzacją i Szampanią nazywanego vin mousseux) stosowano metodę szampańską jest zabronione. Należy mówić, że jest to wino musujące produkowane metodą tradycyjną. Czyli z fermentacją w butelkach. Ale cokolwiek nie powiedziałoby się o nazewnictwie wino które piłem smakuje jak prawdziwy szampan (a niektórzy twierdzą, że nawet lepiej), a na pewno jest od niego tańszy.
czwartek, 9 lipca 2009
Wieczór z hiszpańskim winem
16 lipca 2009 r. o godz. 18.00 w restauracji Vinarius odbędzie się degustacja wina pod hasłem Wyprawa po smakach Półwyspu Iberyjskiego.
W programie: degustacja win, hiszpańskie tapas oraz pokaz Flamenco w wykonaniu Anny Iberszer przy gitarowym brzmieniu Andrzeja Lewockiego.
Cena uczestnictwa dla 1 osoby – 60 zł
Rezerwacje: 022 8288861
lub restauracja@restauracjavinarius.pl
Po degustacji, wszystkich miłośników nowych doznań kulinarnych organizator zachęca do pozostania w restauracji i skosztowania dań kuchni hiszpańskiej, specjalnie dobranych do prezentowanych wcześniej win. Dla uczestników degustacji degustowane wina oferowane będą w atrakcyjnych cenach.
Restauracja Vinarius
ul. Bednarska 28/30, Warszawa
Ciekaw jestem, czy będzie któreś z win kojarzące mi się miło z Hiszpanią. Myślałem o czerwonych winach Glorioso Crianza Tinto Rioja, które piłem w Raco del la Vila w Barcelonie oraz nie filtrowane wino Propiedad Rioja Palacios Remondo Vino no Filtrado, które kupiłem na lotnisku w Barcelonie.
W programie: degustacja win, hiszpańskie tapas oraz pokaz Flamenco w wykonaniu Anny Iberszer przy gitarowym brzmieniu Andrzeja Lewockiego.
Cena uczestnictwa dla 1 osoby – 60 zł
Rezerwacje: 022 8288861
lub restauracja@restauracjavinarius.pl
Po degustacji, wszystkich miłośników nowych doznań kulinarnych organizator zachęca do pozostania w restauracji i skosztowania dań kuchni hiszpańskiej, specjalnie dobranych do prezentowanych wcześniej win. Dla uczestników degustacji degustowane wina oferowane będą w atrakcyjnych cenach.
Restauracja Vinarius
ul. Bednarska 28/30, Warszawa
Ciekaw jestem, czy będzie któreś z win kojarzące mi się miło z Hiszpanią. Myślałem o czerwonych winach Glorioso Crianza Tinto Rioja, które piłem w Raco del la Vila w Barcelonie oraz nie filtrowane wino Propiedad Rioja Palacios Remondo Vino no Filtrado, które kupiłem na lotnisku w Barcelonie.
piątek, 5 czerwca 2009
Maleńkie włoskie Bordeaux
W pulsie biznesu, w dodatku Business Class, 8 maja 2009 pojawił się ciekawy artykuł na temat włoskiego wina. Uważam, że warto go tutaj przytoczyć a przynajmniej zacytować fragmenty:
Większość znawców uważa, że wśród włoskich win prym wiodą czerwone: Barolo, Brunello di Montalcino. I supertoskany – dziecko figli, płatanych czasem przez życie. A także wymuszonych i zaskakujących decyzji.
Dla mnie Włochy kojarzą się przede wszystkim z winami pitymi na wyprawach w Alpy, na przykład myśle tu o wspaniałym czerwonym San Leonardo Marchese Carlo Guerrieri Gonzaga, ale też i z australijskiem winem z typowo włoskich szczepów winogron Heartland Langhorne Creek Dolcetto Lagrein Ben Glaetzer. Oba wspaniałe i cudowne, na prawdę warte polecenia. Ale wracając do artykułu.
Był sobie raz markiz Mario Incisa Della Roccheta. Miał dwie miłości: konie i francuskie wina. Może była i trzecia, ale o niej źródła historyczne milczą. Gdy tak sobie trwał w tym konno-winnym światku, wybuchła nagle II wojna światowa. Konie wprawdzie markizowi pozostały, ale winne źródełko nagle wyschło. Groza zajrzała arystokracie w kieliszki, zwłaszcza, że na koniec wojny raczej się nie zanosiło. Dodatkowo z zachodniego frontu dochodziły niepokojące wieści – niemieccy okupanci zaczęli systematycznie wysuszać bordoskie piwnice.
Sytuacja wymusiła na markizie heroiczną decyzję – stworzyć w Toskanii maleńkie włoskie Bordeaux. Zrozpaczony, postawił na swoje pastwiska w Bolgheri, region podówczas bez żadnych winnych tradycji. Jeżeli już, to uprawiano tam co najwyżej brzoskwinie czy truskawki.
W 1940 r. obsadził kamienistą działkę w posiadłości San Guida francuskim szczepem winnym Cabernet Sauvignion. Wywołał tym krokiem winną rewolucję. A ponadto złamał wiele kanonów toskańskiego winnic twa. Zarzucił używanie wyłącznie lokalnych odmian winogron, odstąpił też od dodawania do win czerwonych odmian do wywarzania win białych (nieciekawe podówczas praktyki w Chianti)_. Przeszedł także z dużych beczek ze słoweńskiego dębu na małe beczułki z dębu francuskiego. I cierpliwie czekał.
Być może cieplejszy niż w Chianti klimat czy bardziej kamienista gleba, a może także inny rodzaj beczek sprawiły, że wino markiza okazało się po latach sensacyjne w smaku. Miało niebywałą skłonność do dojrzewania w butelkach – bardzo podobną do tej, jaką markiz odnajdywał w ukochanych przez niego winach z Modoc (Bordeaux).
Mario Incisa Della Roccheta początkowo wytwarzał wino wyłącznie na własne potrzeby, racząc nim krewnych i przyjaciół – także kuzynów Lodovica i Piero Antinorich. Musiały zasmakować, bo to im właśnie zawdzięczamy narodziny kultowego dziś wina Sassicaia (kamienne pole). I sławę Polgheri.
Droga do sukcesu nie była prosta. Kłopot polegał na tym, że zarówno region, technologia, jak i odmiany winogron użyte do produkcji nie mieściły się w standardach DOC. Wspaniałe wino musiano wprowadzić na rynek jako zwykłe stołowe (VdT). Sassicaię szybko wywąchali jednak koneserzy. Sięgnęła astronomicznych cen, zawojowała najelegantsze restauracje po obu stronach Atlantyku. Sypnęło się wiele medali. Za przykładem markiza poszli inni producenci, nie wyłączając tych z dobrze już podówczas „uregulowanego” DOC Chianti.
Narodziło się wiele znamienitych supertoskanów. Do kultowych w Bolgheri należą Grattamacco, Ornellaia i Paleo. Legenda Piemontu Angelo Gaja natychmiast przejął Ca’Marcanda. Pojawiły się supertoskany ze stuprocentowo włoskich odmian )wcześniej nie do pomyślenia!) jak u Michele Satta. Nawet w dobie światowego kryzysu supertoskany z Bolghari na brak klientów nie mogą narzekać. Po Ornellaia (mimo cen) na całym świecie nadal ustawiają się kolejki. Także i w Polsce. Szczególny zaszczyt spłynął na kamienne poletko markiza Mario Incisa Della Roccheta dosyć późno, bo dopiero w 1994 roku. Kolebka supertoskanów uzyskała – jako jedyna winnica we Włoszech – indywidualną klasyfikację: Bolgheri Sassocaoa Denominazione di Orgine Controllata.
Nie bez powodu w wielu włoskich restauracjach zamówienie Sassicaia honoruje się natychmiastową zmianą obrusa.
Wracając do wina, skoro smak został już zaostrzony, to może jeszcze jedno włoskie wino, tym razem z kolekcji firmy Salute, które warto zaproponować, czyli Boscarelli Vino Nobile Di Montepulciano. Ewidentnie wino powinno poleżeć i na pewno powinno być poddane dekantacji przed wypiciem. Teraz trochę zbyt intensywnie ściągające garbniki i taniny nie pozwalają dokładnie określić bukietu owoców i wyodrębnić konkretnych zapachów z tego wina. Sądzę, że 5 lat po fermentacji zacznie się najlepszy okres dla tego wina.
Większość znawców uważa, że wśród włoskich win prym wiodą czerwone: Barolo, Brunello di Montalcino. I supertoskany – dziecko figli, płatanych czasem przez życie. A także wymuszonych i zaskakujących decyzji.
Dla mnie Włochy kojarzą się przede wszystkim z winami pitymi na wyprawach w Alpy, na przykład myśle tu o wspaniałym czerwonym San Leonardo Marchese Carlo Guerrieri Gonzaga, ale też i z australijskiem winem z typowo włoskich szczepów winogron Heartland Langhorne Creek Dolcetto Lagrein Ben Glaetzer. Oba wspaniałe i cudowne, na prawdę warte polecenia. Ale wracając do artykułu.
Był sobie raz markiz Mario Incisa Della Roccheta. Miał dwie miłości: konie i francuskie wina. Może była i trzecia, ale o niej źródła historyczne milczą. Gdy tak sobie trwał w tym konno-winnym światku, wybuchła nagle II wojna światowa. Konie wprawdzie markizowi pozostały, ale winne źródełko nagle wyschło. Groza zajrzała arystokracie w kieliszki, zwłaszcza, że na koniec wojny raczej się nie zanosiło. Dodatkowo z zachodniego frontu dochodziły niepokojące wieści – niemieccy okupanci zaczęli systematycznie wysuszać bordoskie piwnice.
Sytuacja wymusiła na markizie heroiczną decyzję – stworzyć w Toskanii maleńkie włoskie Bordeaux. Zrozpaczony, postawił na swoje pastwiska w Bolgheri, region podówczas bez żadnych winnych tradycji. Jeżeli już, to uprawiano tam co najwyżej brzoskwinie czy truskawki.
W 1940 r. obsadził kamienistą działkę w posiadłości San Guida francuskim szczepem winnym Cabernet Sauvignion. Wywołał tym krokiem winną rewolucję. A ponadto złamał wiele kanonów toskańskiego winnic twa. Zarzucił używanie wyłącznie lokalnych odmian winogron, odstąpił też od dodawania do win czerwonych odmian do wywarzania win białych (nieciekawe podówczas praktyki w Chianti)_. Przeszedł także z dużych beczek ze słoweńskiego dębu na małe beczułki z dębu francuskiego. I cierpliwie czekał.
Być może cieplejszy niż w Chianti klimat czy bardziej kamienista gleba, a może także inny rodzaj beczek sprawiły, że wino markiza okazało się po latach sensacyjne w smaku. Miało niebywałą skłonność do dojrzewania w butelkach – bardzo podobną do tej, jaką markiz odnajdywał w ukochanych przez niego winach z Modoc (Bordeaux).
Mario Incisa Della Roccheta początkowo wytwarzał wino wyłącznie na własne potrzeby, racząc nim krewnych i przyjaciół – także kuzynów Lodovica i Piero Antinorich. Musiały zasmakować, bo to im właśnie zawdzięczamy narodziny kultowego dziś wina Sassicaia (kamienne pole). I sławę Polgheri.
Droga do sukcesu nie była prosta. Kłopot polegał na tym, że zarówno region, technologia, jak i odmiany winogron użyte do produkcji nie mieściły się w standardach DOC. Wspaniałe wino musiano wprowadzić na rynek jako zwykłe stołowe (VdT). Sassicaię szybko wywąchali jednak koneserzy. Sięgnęła astronomicznych cen, zawojowała najelegantsze restauracje po obu stronach Atlantyku. Sypnęło się wiele medali. Za przykładem markiza poszli inni producenci, nie wyłączając tych z dobrze już podówczas „uregulowanego” DOC Chianti.
Narodziło się wiele znamienitych supertoskanów. Do kultowych w Bolgheri należą Grattamacco, Ornellaia i Paleo. Legenda Piemontu Angelo Gaja natychmiast przejął Ca’Marcanda. Pojawiły się supertoskany ze stuprocentowo włoskich odmian )wcześniej nie do pomyślenia!) jak u Michele Satta. Nawet w dobie światowego kryzysu supertoskany z Bolghari na brak klientów nie mogą narzekać. Po Ornellaia (mimo cen) na całym świecie nadal ustawiają się kolejki. Także i w Polsce. Szczególny zaszczyt spłynął na kamienne poletko markiza Mario Incisa Della Roccheta dosyć późno, bo dopiero w 1994 roku. Kolebka supertoskanów uzyskała – jako jedyna winnica we Włoszech – indywidualną klasyfikację: Bolgheri Sassocaoa Denominazione di Orgine Controllata.
Nie bez powodu w wielu włoskich restauracjach zamówienie Sassicaia honoruje się natychmiastową zmianą obrusa.
Wracając do wina, skoro smak został już zaostrzony, to może jeszcze jedno włoskie wino, tym razem z kolekcji firmy Salute, które warto zaproponować, czyli Boscarelli Vino Nobile Di Montepulciano. Ewidentnie wino powinno poleżeć i na pewno powinno być poddane dekantacji przed wypiciem. Teraz trochę zbyt intensywnie ściągające garbniki i taniny nie pozwalają dokładnie określić bukietu owoców i wyodrębnić konkretnych zapachów z tego wina. Sądzę, że 5 lat po fermentacji zacznie się najlepszy okres dla tego wina.
wtorek, 3 lutego 2009
Wina chilijskie
W Chile przed pojawieniem się europejczyków nie istniały lokalne odmiany winorośli, a wszystkie winne krzewy wyrosły z sadzonek sprowadzonych z Europy. Pierwszą winnicę założył w 1554 roku w okolicach dzisiejszego Santiago de Chile żołnierz Juan Jufre de Loaiza y Montesano, któego uznaje się za ojca chilijskiego winiarstwa. Początkowo uprawiano tu niemal wyłącznie czerwoną odmianę Pais pochodzącą od szczepu Monica z Sardynii, zwaną na obszarze obecnej Kalifornii i Meksyku Mission, a w Argentynie Criolla Chica. Produkowane z tego szczepu pospolite wino miało jasnoróżową barwę ze względu na niezbyt ciemną skórkę oraz metodę wytwarzania. Produkcję w niewielkim stopniu uzupełniał wtedy Muskat Aleksandryjski.
...
Winiarstwo w Chile podniosło się dopiero w latach 80-tych XX wieku. W chilijskim winiarstwie pojawiły się wtedy znaczące inwestycje zagraniczne, nastąpiła spektakularna modernizacja oraz unowocześnienie większości winiarni. W wyniku tych działań oraz coraz większej światowej mody na wino, zwłąszcza wino chilijskie areał chilijskich winnic podwoił się, a eksport win chilijskich stał się zauważalnym zjawiskiem na świecie. Passa win chilijskich trwa do dziś.
Obecnie w polskich sklepach można dostać bardzo dużo win chilijskich, przede wszystkim wytrawnych. Ze względu na strukturę spożycia tego alkoholu w Polsce większość dostępnych butelek to wina czerwone. Ceny tych win wahają się od około 10.- zł do kilkuset. Według mnie w granicy od 20.- do około 100.- zł można dostać dobre wina, których nie będziemy się wstydzić. Z dolnego przedziału cenowego mógłbym polecić Four Rivers Shiraz Cabernet Sauvignon, wino do codziennego spożycia a już dość intensywne. Droższe, ale jeszcze daleko do górnego przedziału cenowego na pewno warto wypić butelkę Las Huertas Cabernet Sauvignon, którą należy otworzyć kilka godzin przed wypiciem, a może spróbować dekantacji.
Warto wziąć pod uwagę Chile, jako porządnego producenta wina w swoich potencjalnych wyborach w sklepie z alkoholem.
...
Winiarstwo w Chile podniosło się dopiero w latach 80-tych XX wieku. W chilijskim winiarstwie pojawiły się wtedy znaczące inwestycje zagraniczne, nastąpiła spektakularna modernizacja oraz unowocześnienie większości winiarni. W wyniku tych działań oraz coraz większej światowej mody na wino, zwłąszcza wino chilijskie areał chilijskich winnic podwoił się, a eksport win chilijskich stał się zauważalnym zjawiskiem na świecie. Passa win chilijskich trwa do dziś.
Obecnie w polskich sklepach można dostać bardzo dużo win chilijskich, przede wszystkim wytrawnych. Ze względu na strukturę spożycia tego alkoholu w Polsce większość dostępnych butelek to wina czerwone. Ceny tych win wahają się od około 10.- zł do kilkuset. Według mnie w granicy od 20.- do około 100.- zł można dostać dobre wina, których nie będziemy się wstydzić. Z dolnego przedziału cenowego mógłbym polecić Four Rivers Shiraz Cabernet Sauvignon, wino do codziennego spożycia a już dość intensywne. Droższe, ale jeszcze daleko do górnego przedziału cenowego na pewno warto wypić butelkę Las Huertas Cabernet Sauvignon, którą należy otworzyć kilka godzin przed wypiciem, a może spróbować dekantacji.
Warto wziąć pod uwagę Chile, jako porządnego producenta wina w swoich potencjalnych wyborach w sklepie z alkoholem.
środa, 7 stycznia 2009
Różowe wino
Mimo że powstaje inaczej jest sporo osób,l którym wydaje się, że różowe wino powstaje z różowych winogron. Wynika to z podejścia: skoro białe wino powstaje z białych winogron (w większości przypadków) a czerwone (chciałby się powiedzieć z czerwonych) z czarnych winogron, to różowe wino powstaje z różowych. Nic bardziej błędnego. Podobnie błędną tezą jest powstawanie różowego wina ze zmieszania wina czerwonego z winem białym.
Wino różowe powstaje z tych samych winogron co czerwone wino, jednak metoda jego powstawania jest inna, niż w przypadku czerwonego wina. Klasyczne czerwone wino powstaje przez macerację ciemnych skórek winogron, a następnie fermentowanie tak powstałego moszczu w obecności tych skórek przez okres od tygodnia do trzech tygodni, co powoduje nabieranie przez wino charakterystycznego czerwonego koloru i smaku. W winie różowym proces maceracji skórek przerywany jest po kilku godzinach. Następnie wino oddziela się od skórek podobnie jak przy produkcji białego wina a następnie fermentuje się je bez skórek
Wino różowe jest znane od bardzo dawna, jednak rozkwit przeżyło w Kaliforni wraz z pojawieniem się białego Zinfandela, dopasowanego do amerykańskich gustów i ludzi wychowanych na Coca-Coli. Klasyczne czerwone wina były dla amerykanów zbyt trudne. Wina różowe, często o wyższej zawartości cukru, który pozostawał w winie dzięki wcześniejszemu przerwaniu fermentacji stają się łatwiejsze dla początkujących. Ponadto wino różowe sprawia wrażenie najbardziej słodkiego przy takiej samej zawartości cukru jak inne wina. Takie podejście powoduje, że wino różowe jest bardzo pozytywnie przyjmowane przez osoby rozpoczynające przygodę z winem.
Jednym z ważnych powodów małej produkcji wina różowego jest to, że wino to najsłabiej nadaje się do długotrwałego przechowywania. Przyjmuje się, że poza szczególnymi wyjątkami wino różowe powinno być wypite w ciągu dwóch lat od daty fermentacji. Do takich win należy na przykład Sutter Home White Zinfandel. Bezpieczne różowe wino, które dzieki temu, że powstało z wyrazistych winogron posiada dość mocny aromat i smak złagodzony metodą produkcji. Ma przy tym jedną zaletę - dostępne jest niemal w każdym hipermarkecie czy stacji benzynowej, więc spokojnie nadaje się jako rezerwowe wino prezentowe.
Wino różowe powstaje z tych samych winogron co czerwone wino, jednak metoda jego powstawania jest inna, niż w przypadku czerwonego wina. Klasyczne czerwone wino powstaje przez macerację ciemnych skórek winogron, a następnie fermentowanie tak powstałego moszczu w obecności tych skórek przez okres od tygodnia do trzech tygodni, co powoduje nabieranie przez wino charakterystycznego czerwonego koloru i smaku. W winie różowym proces maceracji skórek przerywany jest po kilku godzinach. Następnie wino oddziela się od skórek podobnie jak przy produkcji białego wina a następnie fermentuje się je bez skórek
Wino różowe jest znane od bardzo dawna, jednak rozkwit przeżyło w Kaliforni wraz z pojawieniem się białego Zinfandela, dopasowanego do amerykańskich gustów i ludzi wychowanych na Coca-Coli. Klasyczne czerwone wina były dla amerykanów zbyt trudne. Wina różowe, często o wyższej zawartości cukru, który pozostawał w winie dzięki wcześniejszemu przerwaniu fermentacji stają się łatwiejsze dla początkujących. Ponadto wino różowe sprawia wrażenie najbardziej słodkiego przy takiej samej zawartości cukru jak inne wina. Takie podejście powoduje, że wino różowe jest bardzo pozytywnie przyjmowane przez osoby rozpoczynające przygodę z winem.
Jednym z ważnych powodów małej produkcji wina różowego jest to, że wino to najsłabiej nadaje się do długotrwałego przechowywania. Przyjmuje się, że poza szczególnymi wyjątkami wino różowe powinno być wypite w ciągu dwóch lat od daty fermentacji. Do takich win należy na przykład Sutter Home White Zinfandel. Bezpieczne różowe wino, które dzieki temu, że powstało z wyrazistych winogron posiada dość mocny aromat i smak złagodzony metodą produkcji. Ma przy tym jedną zaletę - dostępne jest niemal w każdym hipermarkecie czy stacji benzynowej, więc spokojnie nadaje się jako rezerwowe wino prezentowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
