Wina przed wyjściem poza winnicę w której powstały, powinny przejść przez etap dojrzewania. W czasie tego procesu wino ulega przemianom, podczas których jego aromaty i smaki szlachetnieją, a wino staje się bogatsze i pełniejsze. Historycznie i tradycyjnie dojrzewanie powinno odbywać się w beczkach dębowych. Mają one taką zaletę, że powietrze (które wpływa na smak wina) dociera do wina w powolny sposób przez całą powierzchnię beczki. Beczka to również samo drewno tworzące ją. Wino przejmuje od tego drewna smaki i aromaty, których nie może przejąć od kadzi nierdzewnej, obojętnej smakowo i zapachowo. Jednak beczki są znacznie droższe od kadzi nierdzewnych. Winiarze wymyślili więc sposób łączący nowoczesne sterowanie produkcją, z efektami kontaktu wina z drewnem. Pomysł polega na dojrzewaniu wina w kadziach stalowych z dodatkiem wiórów lub klinów dębowych. Przez enologów czy sommelierów sposób ten uznawany jest za gorszy od dojrzewania w beczkach. Na przykład jeśli doda się do kadzi nadmierną ilość wiórów dębowych można próbować skrócić proces dojrzewania do kilku tygodni. Takie wino jeszcze nie jest dojrzałe, a już przesycone smakiem dębu, co powoduje dysonans w odczuwaniu smaku wina.
Analizując informacje o Terra Andina Cabernet Sauvignon Merlot można podejrzewać, że właśnie taki proces miał miejsce. Producent (firma z grupy Claro) deklaruje jawnie dojrzewanie w obecności dębu (czyli wiórów dębowych. Dla mnie wino mimo niezłej jakości wydaje się być nadmiernie waniliowe, mimo że jeszcze nie do końca dojrzałe. Ciekawe jak smakowałoby za kilka lat.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz